Kary jakie są nakładane na pijanych kierowców nie są skuteczne.

Nie wiem, czy są za małe, czy problemem największym jest ich egzekwowanie, czy może jest wciąż za duże przyzwolenie społeczne na jazdę po pijanemu.

Wczorajszy przypadek pijanego kierowcy, który prowadził samochód mając 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu dokładnie to obrazuje.

Tym razem na szczęście nikomu nic się nie stało.

 

Pijany kierowca w czwartek prowadzący forda fiestę uciekał przed policją przez wiele kilometrów. Policjanci nie byli w stanie go zatrzymać. To cud, że nikomu nie zrobił krzywdy. Na dodatek podczas ucieczki w samochodzie, którym uciekał pękły opony więc jechał na gołych felgach. Każdy kto kiedykolwiek prowadził samochód wie, jak ważne są opony w samochodzie. Bez opon auto zachowuje się jak na lodowisku.

Po zatrzymaniu i sprawdzeniu stanu trzeźwości okazało się, że kierowca ma 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Po bardziej wnikliwym sprawdzeniu kierowcy wyszło na jaw, że pijany kierowca w 2009 roku stracił już prawo jazdy i ma zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Prawo jazdy temu mężczyźnie zostało zabrane za jazdę po pijanemu.

I co z tego, że nie ma prawa jazdy. Nadal jak widać jeździ po pijanemu i stanowi zagrożenie.

Pijani kierowcy powinni być karani zdecydowanie surowiej. Na pewno powinni być na jakiś czas pozbawiani wolności, żeby mieli czas zastanowić się nad swoim postępowaniem.

Tym razem temu kierowcy grozi kara pozbawienia wolności na 10 lat. Ciekawe, czy faktycznie taka zostanie wymierzona.

Inny kierowca wczoraj został skazany za wypadek, jaki spowodował 6 września 2010 roku. Wyrok to 11 lat więzienia i dożywotni zakaz kierowania pojazdami. Jest to jeden z nielicznych tak surowych wyroków za jazdę po pijanemu.

W tym przypadku na szczęście prokurator nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących, ale i wypadek był tragiczny.

Kierowana przez 50 letniego pijanego Łotysza Scania najechała na tył hondy, która oczekiwała na skręt w lewo. Uderzony samochód został obrócony i wepchnięty na przeciwny pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą inną, litewską ciężarówkę. Zginęło małżeństwo z 17-letnim synem, mieszkańcy Pajewa.

Pijany kierowca miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Mamy więc dwa przypadki, to samo stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu, taka sama nieodpowiedzialność. Jeden zabił, drugi nie. Czy powinni być osądzeni podobnie?

O Autorze

Intergrupa: Wielkopolska Nie piję już 3 i pół roku

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany