Ola…Ola …Ola…!!!

Cześć, też kiedyś uważałem siebie za osobę pechową, ale to nie była prawda, mam w życiu dużo szczęścia, spotkałem fajnych ludzi. Ale to ja ich szukałem i znalazłem w AA, a oni już tam byli i czekali na takich jak ja. Nigdy nie myślałem że tak „nisko ” upadnę żeby „zapisać” się do AA. Nie zdawałem sobie sprawy że pijąc jestem o wiele niżej w hierarchii społecznej. Byłem przekonany że niema nic gorszego jak alkoholicy ci zdeklarowani z AA, którzy muszą się już leczyć i właściwie są chorzy psychicznie. To już margines społeczny. Cały czas byłem przekonany że jestem lepszy, i że ja jeszcze nie piję tak jak ONI.

Miałem na to mnóstwo dowodów; mieszkanie, praca, rodzina, pieniądze no dobry wygląd. Pozory które pozwalały mi brnąć w picie, pozory które z zewnątrz wyglądały już dawno zupełnie inaczej, niż moimi oczami. Alkohol zaciemniał i wypatrzył obraz rzeczywistości, nie chciałem przestać pić, wiec naginałem stan faktyczny będąc w przekonaniu że ja dam jeszcze sobie radę sam. Ktoś TAKI jak ja musi dać sobie radę, – nie dałem! Musiałem uznać swoją porażkę, to nie jest łatwe, przy wyobrażeniu swojej wielkości. Przyjść do „ludzi z marginesu” i powiedzieć że jestem taki sam, a przecież nadal byłem przekonany ze jestem lepszy. I jak do jasnej cholery pokonać ten WSTYD, tak niewyobrażalnie ogromny. Fakty były bardzo proste, ja byłem KIMŚ i nie mogłem żyć bez alkoholu, oni byli NIKIM (tak mi się wydawało) ale umieli nie pić…!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A przecież nie ma życia bez alkoholu, byłem przekonany że wszyscy na świecie piją, jedni więcej drudzy mniej, ale na pewno wszyscy. Została mi resztka rozumu i zacząłem szukać pomocy. Na początek od Aliny (psycholog) dowiedziałem się że, nie jestem ani słaby ani głupi, tylko że jestem CHORY i że mogę nie pić, że jest to możliwe!!! Niewyobrażalne, ale prawie jej uwierzyłem. Ale nie tak od razu, nie…nie, nie byłem taki naiwny żeby dać sobie odebrać alkohol i to na stałe – mój lek na całe zło tego świata. Ale jeżeli chciałem żyć ….a chciałem nie było innego wyjścia. Tak się zaczynało. Trafiłem na fajną (wtedy tego nie wiedziałem) grupę AA, najpierw jedną potem drugą, potem trzecią, a potem na kolejne, kiedyś opowiem Tobie więcej, jak będziesz chciała?
Szkoda że nie mogę zaprosić Ciebie, albo po prostu zabrać na „moją” grupę. Kanada jest za daleko. Grupa nazywa się Magma 6 i jest w Poznaniu. Myślę że po przyjściu na mityng – grupę nie byłabyś już taka samotna. Na „mojej” grupie są różni ludzie, są Kobiety i Mężczyźni, jedni wykształceni inni mniej, jedni są bogaci inni nie, jedni są bardzo fajni inni trochę mniej, no i ja – czasem fajny i pomocny, czasem mniej. Jedno jest pewne wszystkich nas łączy to samo uzależnienie i wszyscy nie chcą pić, czasem to się od razu udaje na stałe a czasem mniej. Tu jest dla mnie szansa na życie.

Pozdrawiam Janusz

O Autorze

Grupa: Magma 6. Intergrupa: Wielkopolska Nie piję już od 22 lat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany