Witaj, Olu

Nikogo nie można zaszufladkować , tym bardziej do swoich doświadczeń i nikogo nie można namawiać do modlitwy zostawmy to świadkom Jehowy. Ale jeżeli dwóch ludzi albo więcej jest uzależnianych, to ich uzależnienie ma wiele wspólnych cech i należy koncentrować się na tym co ich łączy a nie szukać inności. Każdemu człowiekowi uzależnionemu wydaje się że jest inny, lepszy i wyjątkowy, a cały świat tego nie rozumie. Tymczasem prawda jest taka że od większości ludzi różni go tylko to że jest często jest albo pijany albo naćpany i życie coraz bardziej go przygniata. Ta wyjątkowość jest niestety in-minus.  Rzadko bywa że taki ktoś sam sobie daje radę, ale on bardzo wierzy że da radę sami uparcie zdąża do upadku który, musi nastąpić bo to jest równia pochyła.  Prawda o uzależnieniach jest wypracowana przez pokolenia i polemizować jest z nią może tylko człowiek który boi się tej prawdy i chce bronić swojego nałogu.
Do AA nigdy nikogo nie namawiam mówię tylko że jest… i że to jest jedna z dróg do uzyskania abstynencji.  Dla mnie najlepsza ,no i czasem zwracam uwagę, czego ludzie uzależnieni nie wiedzą że nałóg jest śmiertelny tz. kończy się przedwczesną śmiercią i często bywa że planów, marzeń przyszłości już nie ma. Inną drogą do trzeźwości  jest wiara i modlitwa, droga najczęściej odrzucana, bo człowiek uzależniony odrzuca wiarę w cokolwiek, wierzy sam w siebie i zły los i w pecha który go ciągle spotyka i we wszystko byle by bronić swojej używki za wszelką cenę.
Jak zdarzało się że trafiałem w AA na  ludzi którzy mi nie odpowiadali to szukałem innych, często jednak bywało tak, że oni mieli po prostu inną koncepcje na życie taką bez alkoholu i to mi w nich nie odpowiadało.
Wiesz Ola ja wychowałem się bez ojca, z taka silną matką która  dawała sobie radę z całym światem. Wszystko zawsze robiła dla nas i zmyślą o nas. A ja byłem przekonany że to przeze mnie jej  jest tak ciężko i że przeze mnie tak cierpi i się poświęca. Tym swoim poświęceniem, tak mnie albo nas(rodzeństwo) obciążała że niech to…eee nie chcę się wyrażać. Ja miałem takiego życia dość, to było ponad moje siły, ja nie umiałem być jej bohaterem i zastąpić jej męża. Ja nie chciałem żyć, alkohol był dobrym sposobem na ucieczkę. Poznałem udrękę dzieciństwa z moja(wyjątkową) matką która robiła wszystka dla mnie tylko nie spytała czy ja tego chcę, a zresztą pewnie wtedy nie umiał bym odpowiedzieć. Pewnie obciążała mnie sobą nie chcący i nie specjalnie, robiła tak  ponieważ inaczej nie umiała, a była pewna że umie i uczyć się innego postępowania nie chciała a i możliwości wtedy były inne i do psychologa  chodzili tylko ludzie „głupi” . Poza tym jak to „Matka Polka ” która wie wszystko najlepiej i najlepiej na świecie umie się poświęcić dla swoich dzieci. Nie pomyśli nawet że może czasem też potrzebować pomocy, to przecież absurd.
A potem jeszcze tylko mówiła żebym nie pił…!!! i chciała mi odebrać jedyna drogę ucieczki od niej. Tak to wtedy widziałem.
Wtedy ale nie dziś, dziś jestem trzeźwy i już z tym dałem sobie radę, ale nie było łatwo. Moja matka obciążyła mnie bardzo. Mogła odpowiedzialności za swoje życie nie zwalać na mnie. Ja byłem za mały i nie mogłem tego udźwignąć……. , aż mi już nie chce się pisać bo upiory wracają.

Pa…pa Janusz

O Autorze

Grupa: Magma 6. Intergrupa: Wielkopolska Nie piję już od 22 lat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany