A myśmy korzystali z doświadczeń naszych rodziców?  Niestety każdy musi sam na swój “ koszt “ żyć i sam się przekonać, że za każdy błąd sporo w życiu trzeba zapłacić.

Niestety te wrażliwsze dusze trudniej się adoptują i ciężej podnoszą się z upadków.

Czy ja mam, jak powiedziałeś, świra na Kuby punkcie?

Kuba jak ja czegoś potrzebowałam to nawet w amoku narkotykowym zjawiał się i właził na dach i naprawiał mi rynny ( taki przykład)

Myślę, że jestem normalną matką, której losy jej syna nie są obojętne.

Ja go urodziłam, wiec poniekąd jest częścią mnie i wciąż czuje się z nim związana.

Kubę wywiozłam do Kanady w przeświadczeniu, że mu robię dobrze, żeby nie on to ja zostałabym w Polsce – ja do wszystkiego, co tam było byłam porostu przyzwyczajona. Na silę chciałam go uszczęśliwić i teraz ponoszę tego konsekwencje i czuje się odpowiedzialna.

Miałam koleżankę, trochę mi to ciąży na duszy –  poznałyśmy się w jakiś dziwny sposób na Internecie ( ona mieszka w Niemczech) –  5 lat trwała nasza przyjaźń, od listów do telefonów.

Ja jestem taka, ze nikogo nie krytykuje, nikogo nie osadzam ( mowie o obcych ludziach, swoich mogę osądzać, bo moi i ich znam), a ona  waliła wszystkim w twarz, co o nich myśli i tak mi przez lata opowiadała o kolejnych kochankach i kolejnych sprzeczkach i powiem Ci, Janusz w pewien sposób ja podziwiałam, że taką ma odwagę wyrąbać ludziom, co o nich myśli.

Tak to długo trwało zanim nie “ przysadziła się “  do mojego Kuby.  Jak okazało się, że Kuba to marnotrawca, że nie zasługuje na współczucie, że narkoman, że ja mu komitety powitalne, a powinnam mu pozwolić pod mostem?…   To porostu przestałam się jesienią do niej odzywać.  Kilka dni temu napisała, że ostatnio dużo o NAS myśli i może jej napisze, co słychać?

Ona dużo myśli, bo ja też o niej myślę i myślę, ze chciałabym żeby Werka wiedziała, że Kuba wyszedł z narkotyków ( w wiezieniu też są i jakby chciał to by Brał) – że pozbierał się i zmienił swoje życie.

I widzisz, boje się do niej odezwać się, boje się powiedzieć jej, ze Mój Kuba, mimo  jej proroczych myśli wychodzi z dołka,  a powinnam mięć tą odwagę i napisać.

To jestem ja – okopię się, zabarykaduje, dostane od życia, co dostanę, ale to jest moje i nikt nie ma wstępu i nie ma prawa powiedzieć mi, ze moje barykady to domek z zapałek.

Miałam iść Kosic trawę, a ja gadam i gadam!!!    Pozdrawiam Cie Janusz serdecznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  Ola

O Autorze

Grupa: Magma 6. Intergrupa: Wielkopolska Nie piję już od 22 lat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany