Cześć Ola

Gratuluję decyzji o leczeniu!

Chyba najważniejsze i najtrudniejsze jest umieć się przyznać przed sobą (i innymi)  że się ma problem z alkoholem.

A potem to już tylko znaleźć motywację najlepiej kilka powbijać te motywacje jak haki w mur przywiązać do nich liny i się ich trzymać. Jak jeden hak puści to wtedy są jeszcze inne, dlatego najlepiej mieć kilka motywacji a na początku chyba jak najwięcej.

Ja na początku miałem kilka motywacji a najważniejszą było to że chciałem jeszcze żyć…..czułem że jak będę jeszcze dalej pił to umrę. Nie mogłem już pić i nie mogłem przestać……..! Jeszcze żyć to było najważniejsze!

Miałem też kilka takich motywacji na hura……ja im pokażę …..jeszcze zobaczycie itd. i jeszcze kilka takich odgrażających się. One z czasem znikają a zastępują je inne.

I wtedy pozostaje już tylko nie pić!!!!! choć na początku wydaje się to najtrudniejsze – kiedy ma się to uczucie że jak się nie wypije to się umrze, ale  z czasem się okazuje że samo nie picie to wcale nie jest najtrudniejsze.

Ja byłem na terapii zamkniętej w Gnieźnie i tam na ścianie wisiała taka tablica z napisem:

„Nie przez nią piłeś i nie dla niej przestaniesz” mój mózg potrzebował dużo czasu zanim to zrozumiałem.

Potrzebowałem trochę czasu żeby zrozumieć że tak naprawdę nikt nie jest winny temu że piłem,

Ja też NIE i że tak naprawdę przestać pić można tylko dla samego siebie.

Pozdrowienia

O Autorze

Grupa: Magma 6. Intergrupa: Wielkopolska Nie piję już od 22 lat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany