Witaj, Olu
Jestem pod wrażeniem, nie wiem czy Tobie gratulować matczynej miłości, czy współczuć w kłopotach. Chociaż jestem przekonany że współczucie, to jest ostatnia rzecz na świecie jakiej potrzebujesz. Masz rację staram się nie dawać żadnych rad, chociaż nie zawsze mi to wychodzi, więc potraktuj to co pisze ewentualnie jako moje spostrzeżenia. Nie ma
żadnej pewności, że Kuba, gdybyś nie wyjechała, nie uzależnił by się i w Polsce, a już na pewno jego uzależnienie to NIE Twoja Wina. Piszesz że 10 lat zmagasz się z nałogiem? Czy to Twój syn jest uzależniony czy mi się wydaje? Czy to ty powinnaś próbować wyjść z uzależnienia, a może właśnie tak, ponieważ osoba żyjąca w otoczeniu i pod presją osoby uzależnionej, jest narażona na współuzależnienie, to też jest choroba.
A wtedy sytuacja się zmienia, już nie należy wyciągać na siłę ze szponów nałogu osobę uzależnioną, bez względu na to, jak się ją kocha. Wedy należy zająć się sobą i rozpocząć leczenie, żeby trzeźwymi oczami móc spojrzeć na całą sytuację, w imię tej właśnie miłości. Nie można w takiej chorobie jak uzależnienie, pomagać innym, nie mając świadomości swojego współuzależnienia. W takim momencie trzeba skupić się na sobie i spróbować normalnie żyć. Trzeba koniecznie szukać wsparcia i pomocy, możliwości jest wiele. Szczególnie matkom bardzo trudno jest zrozumieć, że trzeba zostawić dziecko samemu sobie, dla jego dobra. Być może nie da sobie rady, nie ma gwarancji. One to, pomagają, załatwiają, kryją, i nie pozwalają brać odpowiedzialności dziecku za jego czyny. Brakuje im konsekwencji, przebaczają i litują się nad dzieckiem , które nimi po prostu manipuluje. Zupełnie nie świadome pomagają trwać w nałogu. Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem że nic nie można zrobić. Uzależnienie to bardzo, bardzo trudna sprawa, ale nie bez wyjścia. Więzienie to też nie koniec świata. A Łukasz jak zrozumie, to może zmieni zdanie i pogodzi się z bratem, taką trzeba mieć nadzieję.
Chyba zaczynam mentorzyć, czas kończyć, a może Ty to wszystko już wiesz, ale musiałem napisać.
Nie musisz być sama z tym problemem, gdybym mógł Ci pomóc.
Pozdrawiam Janusz
zmieniłem imiona.
Zostaw odpowiedź