Cześć Janusz
Wiec widzisz, Janusz, doskonale mnie rozumiesz i już nie muszę czuć się taka winna, ze kiedyś napisałam, ze mnie do jednego wora wsadzą z tą cala resztą.
Ja mam takie wyobrażenia, ale doświadczeń żadnych, bo nigdy nie wybrałam się na AA spotkania.
I nie wybiorę się, bo jestem uparciuch i dam sobie rade sama.
Ja to sobie w duchu myślę, ze w życiu trzeba tańczyć jak zagrają – a jak już trochę wypije, to słyszę ta muzykę i zapominam o tym, jakie bolesne prawdy podszeptuje mi trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.
I tak sobie uciekam… Wieczory mam szczęśliwe, rano wstaje idę do pracy, zarabiam na siebie i czuje sie usprawiedliwiona, ze mam, co chciałam.
A jak chciałam więcej? Jak marzyłem, ze nie będę sama, ze będę miała kogoś, z kim podzielę troski i radości – i nie mam? To mam pecha i muszę tak sobie to układać żeby nie zwariować.
Często myślę, ze gdybym tak wciąż na trzeźwo patrzyła na to moje Zycie, to chyba popełniłabym samobójstwo, – bo na trzeźwo to wygląda okropnie.
Ok, juz więcej nie napisze, a miałam ochotę jeszcze Ci powiedzieć, ze
Nie piłam kilka tygodni i to całkiem niedawno temu
I wtedy myślałam, ze ta Ola, która pila, to była całkiem inna Ola, nie ja
Ze marnowałam czas, ze mogłam tyle zrobić!
A potem jedno potkniecie, jeden ból z Kuby strony i znów ochota, żeby zapomnieć, żeby juz tak nie bolało
Ach, – co tu pisać, wszystko wiadomo!
Pozdrawiam Cie Janusz, Ola
Zostaw odpowiedź